Ukraińskie Siły Zbrojne po raz kolejny zapisały się na kartach historii wojskowości, przeprowadzając wyjątkową operację w rejonie Chersonia. Głównym celem był most na rzece Konka, stanowiący najważniejszy szlak zaopatrzeniowy dla sił okupacyjnych na pobliskich wyspach. Wydarzenie to jest nie tylko dowodem na ogromne znaczenie bezzałogowych statków powietrznych, ale również pokazuje, jak błędy pojedynczych żołnierzy wroga mogą zadecydować o losach całej przeprawy.
|
http://buycoffee.to/przekazwiedzy Zmotywujesz mnie do większego wysiłku i tworzenia lepszych treści. Dziękuję! |
Z punktu widzenia strategii, mosty zawsze stanowią kluczowe cele w trakcie konfliktów zbrojnych (same nazwy filmów coś już o tym mówią: "Most Na Renie", "Most Na Rzece Kwai" a nawet... "Most Szpiegów"). Przeprawa nad rzeką Konka była intensywnie wykorzystywana przez armię rosyjską do dostarczania amunicji, paliwa oraz racji żywnościowych dla oddziałów stacjonujących na wyspach w rejonie Chersonia. Początkowo siły ukraińskie starały się zniszczyć ten obiekt przy pomocy standardowych i wysoce skutecznych metod. W stronę mostu wielokrotnie odpalano rakiety z nowoczesnych amerykańskich systemów HIMARS. Choć broń ta słynie z niezwykłej celności i potężnej siły niszczącej, most na rzece Konka okazał się dla niej barierą nie do pokonania. Konstrukcja inżynieryjna przeprawy została zaprojektowana w taki sposób, aby maksymalnie pochłaniać siłę uderzeń z góry. Grube warstwy żelbetonu i stali sprawiały, że rakiety uderzające w nawierzchnię drogi nie były w stanie naruszyć głównych podpór nośnych. Nawet jeśli na moście pojawiały się uszkodzenia, wróg wciąż mógł z niego bezpiecznie korzystać. Dowództwo ukraińskie znalazło się w trudnym położeniu, ponieważ dalsze marnowanie cennej amunicji mijało się z celem. W dzisiejszych czasach równie ważną bronią co karabiny i czołgi są informacje. Wywiad wojskowy codziennie analizuje tysiące materiałów, szukając słabych punktów przeciwnika. W przypadku mostu nad rzeką Konka przełom przyszedł z najmniej oczekiwanego kierunku. Jeden z rosyjskich żołnierzy stacjonujących na przeprawie popełnił niewybaczalny błąd, publikując w sieci swoje zdjęcie. Fotografia ta została wykonana bezpośrednio pod konstrukcją mostu. Dla zwykłego odbiorcy było to tylko kolejne zdjęcie z frontu, ale dla analityków ukraińskiego wywiadu był to prawdziwy dar od losu. Obraz ujawnił bardzo szczegółowy wygląd dolnej części przeprawy, odsłaniając krytyczne słabości podpór i filarów. Od spodu most nie posiadał tak potężnego pancerza jak na powierzchni jezdni. Stało się jasne, że konstrukcja jest wyjątkowo wrażliwa na uderzenia od dołu, skierowane dokładnie w odsłonięte, newralgiczne punkty. Wyzwaniem pozostało jednak opracowanie metody, która pozwoliłaby na precyzyjne dostarczenie materiałów wybuchowych w te konkretne miejsca, omijając grube osłony z góry.
Realizację tego niemal niemożliwego zadania powierzono ekspertom od nowoczesnego pola walki – żołnierzom 426. Pułku Systemów Bezzałogowych. Jednostka ta znana jest z wprowadzania innowacyjnych i niestandardowych rozwiązań przy użyciu dronów. Aby sprostać wyzwaniu, ukraińscy specjaliści sięgnęli po potężne maszyny dostarczone z Wielkiej Brytanii, a mianowicie drony Malloy T-150. Ten niezwykły sprzęt w niczym nie przypomina małych, plastikowych urządzeń znanych z półek sklepowych. Malloy T-150 to ciężka, wielowirnikowa platforma o ogromnej sile nośnej, która pierwotnie była projektowana z myślą o rolnictwie, między innymi jako sprzęt ułatwiający zaganianie bydła na trudnych terenach Australii. Z czasem jej zdolność do przenoszenia dużych ciężarów została zaadaptowana na potrzeby wojska, głównie do transportu zaopatrzenia na pierwszą linię frontu. Ukraińscy inżynierowie z 426. Pułku poszli jednak o krok dalej i postanowili przekształcić tę maszynę transportową w śmiercionośny sprzęt o chirurgicznej wręcz precyzji. Kluczem do sukcesu operacji było odpowiednie przygotowanie samej amunicji. Opracowano unikalny ładunek kumulacyjny, którego masa wynosiła około 50 kg. Ładunki kumulacyjne działają w ten sposób, że cała energia eksplozji zostaje skoncentrowana w jednym, bardzo wąskim punkcie, co pozwala na przebijanie najtwardszego betonu oraz grubej stali.
Sama faza uderzenia była popisem najwyższych umiejętności operatorów dronów. Ciężkie maszyny Malloy T-150 bezszelestnie zbliżały się do mostu, a następnie za pomocą specjalnych mechanizmów powoli opuszczały ciężkie ładunki na linach, manewrując nimi pod konstrukcją przeprawy. Ładunki były umieszczane niezwykle ostrożnie, dokładnie w tych słabych punktach, które ukazało zdjęcie opublikowane przez nieostrożnego rosyjskiego żołnierza. Zawalenie tak potężnej budowli nie było jednak kwestią jednej eksplozji. Operacja ta wymagała ogromnej cierpliwości i determinacji. Jak wskazują opublikowane materiały, drony wykonały dziesiątki takich misji, za każdym razem podkładając kolejny ładunek pod newralgiczne filary. Szacuje się, że w sumie przetransportowano i zdetonowano aż do 1,5 tony materiałów wybuchowych. Systematyczne ataki stopniowo osłabiały stabilność mostu, aż w końcu jego struktura uległa całkowitemu zniszczeniu i przeprawa runęła do wody. Zniszczenie mostu na rzece Konka to wydarzenie, które z pewnością zostanie wnikliwie przeanalizowane przez dowódców na całym świecie. Sukces 426. Pułku Systemów Bezzałogowych udowadnia, że innowacyjność połączona z odpowiednim rozpoznaniem może przynieść lepsze efekty niż potężna siła ognia. Tam, gdzie zaawansowane systemy rakietowe za miliony dolarów okazały się bezradne wobec inżynieryjnego pancerza, triumfowała ciężka, bezzałogowa technologia oraz wywiad oparty na otwartych źródłach informacji. Drony ostatecznie udowodniły, że nie są już tylko oczami armii, ale stały się pełnoprawnym i wyjątkowo skutecznym narzędziem szturmowym.
ŹRÓDEŁKA:
https://www.reddit.com/r/geopolitics/comments/1sesncj/exclusive_british_drones_destroy/
https://en.wikipedia.org/wiki/426th_Unmanned_Systems_Battalion_(Ukraine)
https://www.dailystar.co.uk/news/world-news/russia-threatens-bomb-westminster-bridge-36980679
Polski (PL)
English (United Kingdom)