Wczesnym rankiem w niedzielę amerykańskie siły zbrojne przeprowadziły jedną z najbardziej brawurowych operacji poszukiwawczo-ratowniczych w najnowszej historii wojskowości. Zakończyła się ona sukcesem, a zaginiony członek załogi zestrzelonego myśliwca F-15E Strike Eagle, który przez blisko trzydzieści sześć godzin ukrywał się na terytorium przeciwnika w południowo-zachodnim Iranie, został ewakuowany. Informację tę potwierdzili amerykańscy urzędnicy, co zamknęło niezwykle napięty epizod trwającego od kilku tygodni konfliktu. Wydarzenie to po raz kolejny przypomina o ogromnym ryzyku, jakie podejmują żołnierze podczas działań lotniczych z dala od własnych baz.
|
http://buycoffee.to/przekazwiedzy Zmotywujesz mnie do większego wysiłku i tworzenia lepszych treści. Dziękuję! |
Sytuacja rozpoczęła się w piątek, trzeciego kwietnia, kiedy to dwa amerykańskie samoloty bojowe padły ofiarą ostrzału z ziemi. Jak poinformował dziennik The Washington Post, myśliwiec F-15E Strike Eagle oraz samolot szturmowy A-10 Thunderbolt II zostały trafione przez obronę przeciwlotniczą. Pilot maszyny A-10 zdołał skierować uszkodzony samolot w stronę bezpiecznej przestrzeni powietrznej Kuwejtu, gdzie pomyślnie się katapultował i został w krótkim czasie odnaleziony. Zdecydowanie trudniejsza sytuacja spotkała załogę dwumiejscowego myśliwca F-15E. Maszyna rozbiła się głęboko w irańskich górach. Obaj lotnicy zdołali opuścić samolot w powietrzu, jednak po wylądowaniu zostali rozdzieleni. Pierwszy z nich, pełniący rolę pilota, został ewakuowany przez śmigłowce ratownicze zaledwie kilka godzin po katastrofie. Drugi członek załogi, pełniący funkcję oficera systemów uzbrojenia, zaginął w niesprzyjającym i wyboistym terenie.
Zaginięcie żołnierza rozpoczęło bardzo nerwowy wyścig z czasem. Amerykańskie dowództwo miało pełną świadomość, że ewentualne schwytanie lotnika mogłoby zostać bezwzględnie wykorzystane przez drugą stronę do celów wizerunkowych i politycznych. Irańska telewizja państwowa bardzo szybko poinformowała o zdarzeniu na swoim terytorium, publikując w swoich kanałach apele do miejscowych społeczności o aktywne zaangażowanie się w poszukiwania. Oferowano wysoką nagrodę finansową, stanowiącą równowartość około sześćdziesięciu tysięcy dolarów, za wskazanie dokładnego miejsca pobytu żołnierza. Komunikaty państwowe nakazywały jednocześnie obywatelom, aby pod żadnym pozorem nie wyrządzali zbiegowi jakiejkolwiek krzywdy. Taki komunikat dowodził jasno, że władzom bardzo zależało na schwytaniu Amerykanina żywego. Zaginiony oficer, który dodatkowo odniósł obrażenia w trakcie lądowania ze spadochronem, musiał przez dwie doby unikać wykrycia w środowisku kontrolowanym przez siły wroga.
Reakcja dowództwa zbrojnego na to zagrożenie była natychmiastowa i stanowcza. Wstrzymano w tym czasie inne operacje bojowe, aby całkowicie skupić uwagę i środki na odnalezieniu oraz uratowaniu żołnierza. Do akcji skierowano dziesiątki maszyn bojowych, jednostki lotnicze z urządzeniami zakłócającymi radary oraz wyspecjalizowane zespoły sił specjalnych. Wojskowe śmigłowce transportowe, wspomagane przez silne lotnictwo uderzeniowe, operowały niezwykle blisko ziemi. Wiązało się to z potężnym niebezpieczeństwem. Dziennik The Washington Post opisał, że w czasie przeczesywania terenu dwa z amerykańskich śmigłowców ratowniczych zostały bezpośrednio ostrzelane z poziomu gruntu. Chociaż kilku wojskowych z personelu ratowniczego odniosło pomniejsze obrażenia, wszystkie jednostki zdołały powrócić do macierzystych baz. Zespoły poszukiwawcze obcej armii również przemieszczały się zmotoryzowanymi kolumnami w kierunku przypuszczalnej lokalizacji zbiega, przez co presja taktyczna z każdą upływającą godziną stawała się coraz większa. Przełom w prowadzonych poszukiwaniach nastąpił ostatecznie w nocy z soboty na niedzielę. Dziennik The New York Times donosił, że oficer został w końcu precyzyjnie namierzony dzięki specjalistycznej szyfrowanej komunikacji radiowej oraz sygnałom nadawanym z przenośnych urządzeń śledzących. Grupa ratunkowa składająca się z elity sił specjalnych stanęła jednak przed niezwykle trudnym zadaniem logistycznym. Gdy oddziały przystąpiły do właściwej ewakuacji, jednostki zbrojne przeciwnika znajdowały się już w bardzo bliskiej odległości. Amerykańskie lotnictwo uderzeniowe zmuszone było zbombardować lokalne drogi dojazdowe, by trwale zablokować wrogie posiłki i tym samym umożliwić ucieczkę własnym zespołom. The New York Times jako pierwszy opisał również bardzo skomplikowane problemy techniczne całej tej misji. Dwa amerykańskie samoloty transportowe, które miały ewakuować załogę, uległy awarii podczas postoju na prowizorycznym lądowisku w Iranie. W odpowiedzi amerykańscy dowódcy w trybie pilnym wysłali na miejsce trzy kolejne samoloty zastępcze. Równocześnie wydano kategoryczny rozkaz całkowitego zniszczenia obu uszkodzonych wcześniej maszyn przy użyciu materiałów wybuchowych, aby zaawansowany sprzęt techniczny nie dostał się na stałe w ręce wroga.
Pomimo ogromnych utrudnień na ziemi oraz awarii sprzętowych, wielowarstwowa operacja zakończyła się pełnym sukcesem. Zaginiony lotnik, zidentyfikowany jako wysoko postawiony i szanowany pułkownik, został bezpiecznie podjęty i natychmiastowo ewakuowany z niebezpiecznej strefy. Krótko po północy przedstawiciele amerykańskich władz w krótkich i stanowczych komunikatach w mediach społecznościowych potwierdzili bezpieczny powrót wojskowego. Urzędnicy ogłosili publicznie, że chociaż odnaleziony żołnierz faktycznie odniósł obrażenia w całym zdarzeniu, jego życiu nie zagraża absolutnie żadne niebezpieczeństwo i według prognoz medycznych ma on w pełni wyzdrowieć. Obecnie ewakuowany wojskowy znajduje się bezpieczny na terenie bazy w Kuwejcie, gdzie zapewniono mu kompleksową pomoc lekarską. Cały zespół ratowniczy w komplecie opuścił zagraniczne terytorium. Omawiane wydarzenie ma bardzo istotne znaczenie w szerszym obrazie trwającego napięcia w regionie Zatoki Perskiej. Utrata nowoczesnych maszyn, takich jak F-15E Strike Eagle, jest zawsze niezwykle dotkliwym ciosem dla armii. Pokazuje to zarazem dowódcom, że lokalna obrona przeciwlotnicza, mimo wcześniejszych wielkich bombardowań, nadal zachowała znaczące i niebezpieczne zdolności obronne. Poszukiwania personelu na głębokim zapleczu przeciwnika uznawane są przez ekspertów za najbardziej ryzykowną i nieprzewidywalną formę walki. Udana akcja ewakuacji z pewnością podnosi ogólne morale w szeregach własnych żołnierzy, ale jednoczesne straty sprzętowe najpewniej zmuszą centralne dowództwo operacyjne do całkowitej rewizji procedur bezpieczeństwa podczas kolejnych lotów w tę strefę.
Chciałem Wam jeszcze wkleić wypowiedź jednego z Irańczyków, do której dotarłem na jednej z grup telegramowych, odnośnie nocnej sytuacji. Ponieważ jest to tłumaczenie z ich języka na polski za pomocą Google Gemini, może być trochę niedokładne (nie znam ich języka):
|
Wróg przeprowadził różne operacje pod przykrywką właśnie akcji ratunkowych i pomocowych. A potem facet do mnie mówi, że "podajesz dokładną lokalizację". Powiedziałem: "chłopie, jaką dokładną lokalizację podaję?". Powiedział: "no cóż, kiedy mówisz, gdzie jest wróg, to czy to nie jest niebezpieczne?". Powiedziałem: "dla kogo to jest niebezpieczne?". Pomyślał chwilę i powiedział: "no dla nas". Powiedziałem: "jak powiem teraz na przykład, że amerykański myśliwiec jest w danym miejscu, to jakie to dla nas stwarza niebezpieczeństwo?". Zobacz, z takimi ludźmi rozmawiamy w tych aplikacjach. Komu mam to powiedzieć? Ja sam naprawdę nie mam już nadziei, motywacji ani pomysłów. To znaczy, spędzam lata zastanawiając się, jak mogę nawiązać kontakt z odbiorcą, a to wszystko sypie się w jedną noc. W każdym razie, ta operacja, którą przeprowadzili, była na swój sposób ciekawa. Szybko dowiedzieli się o systemie obrony powietrznej krótkiego zasięgu, który tu rozmieściliśmy, i obrali go za cel. To znaczy, że wiele rzeczy musi się zmienić. Protokoły bezpieczeństwa muszą być bardziej precyzyjne. Musimy poważnie traktować bezpieczeństwo, panowie. Skoro mamy organizację o takiej nazwie, musimy traktować to poważnie, musimy ich słuchać, a oni też muszą zaktualizować swoje protokoły. Kolejną kwestią jest to, że wielokrotnie ostrzegaliśmy, że rozmieszczenie obrony powietrznej i obserwacji wizualnej powinno być głębokie, a nie liniowe. My nie widzieliśmy tu ani obrony liniowej, ani głębokiej. Kiedy podawałem punkty i tak dalej, jaki był mój cel? Moim celem było określenie strefy, żeby facet nie działał na ślepo. Żeby powiedział, że na podstawie ograniczonych raportów, które miał ten człowiek (czyli pięć czy sześć osób mu to powiedziało, choć w sumie powiedziano mi więcej, to tylko przykład), zestawił to, potwierdził, znalazł cztery, pięć punktów centralnych i wyznaczył okrągłą strefę o promieniu na przykład osiemdziesięciu kilometrów. Musimy przywiązywać do tego wagę, w przeciwnym razie sprawy nie posuną się naprzód. Z takim podejściem podjęliśmy działania. Chłopie, od wczoraj rzucają na nas wszystkie możliwe oskarżenia. Jeden napisał, że ci goście są ze sobą powiązani. Inny napisał: "nie, oni są szpiegami", i tak dalej. Naprawdę, wystarczy już. Chciałem poruszyć jeszcze wiele kwestii. To znaczy, o tym, co wróg ze sobą przywiózł, co my od niego przejęliśmy – możecie w to w ogóle nie uwierzyć, pewne rzeczy, pewne części – i o tym, jak bardzo wróg uderzył we własne siły w tym incydencie. Ale pożałowałem tego i pomyślałem, że nie ma powodu, żebym to teraz tłumaczył. Teraz, drodzy administratorzy, najlepiej nie umieszczajcie tej wiadomości głosowej w irańskich aplikacjach. Bardzo wam dziękuję, dzięki, dzięki. Co ciekawe, Irańczyk mieszkający za granicą też mi mówi: "nie, stary, to tak nie wygląda, czytam Twittera w anglojęzycznej bańce i to jest w ogóle... stary, jakaś masakra. Krótko mówiąc, wcale tak nie jest". Człowieku, my jesteśmy tu na miejscu, w samym centrum wydarzeń i widzimy, co jest grane. Co ty tam widziałeś na tym Twitterze? Naprawdę nie wiem. Czasami ci ludzie po prostu grają nam na nerwach. Ale mniejsza z tym, to nieważne. Ważne jest to, że powstała ta luka i ten błąd... (głos z nawigacji w tle: Zbliżasz się do fotoradaru)... dokładnie ten korytarz musi zostać zamknięty i te korytarze muszą być domknięte. Sposobem na to jest, aby z pełnym rozmysłem wdrożyć rygorystyczny protokół obserwacji wizualnej i ich powstrzymać. I ta obserwacja wizualna na drugiej linii... O ile pierwsza linia jest wyposażona, to druga linia musi być koniecznie wyposażona w broń półciężką i ciężką, żeby można było podjąć skuteczne działania. W przeciwnym razie te działania, które planujemy przeprowadzić, nie będą zbytnio skuteczne. |
Inną z wiadomości, którą wkleił inny Irańczyk, dotyczyła tekstu New York Timesa. Ponieważ jest to tłumaczenie z języka perskiego na język angielski za pomocą Telegrama (trzeba mieć konto premium - polecam), mogło być niedokładne, gdy tłumaczyłem na polski z angielskiego:
|
Niemożliwa operacja! Szczegółowy reportaż „New York Timesa” na temat akcji ratunkowej amerykańskiego pilota Ta akcja ratunkowa była wynikiem trwającej dwa dni zaciętej walki między siłami amerykańskimi a irańskimi o dotarcie do rannego oficera, który pełni funkcję oficera ds. systemów uzbrojenia. ➖Ostatecznie oddziały specjalne Navy SEAL Team 6 i Delta Force ewakuowały tego oficera w ramach zakrojonej na szeroką skalę operacji, w której wzięło udział setki żołnierzy sił specjalnych i innego personelu wojskowego. ➖Trump powiedział, że wśród członków ekipy ratowniczej nie odnotowano żadnych ofiar wśród Amerykanów. Wszyscy komandosi oraz oficer ds. systemów uzbrojenia powrócili bezpiecznie. ➖Samolot ratunkowy przetransportował rannego oficera do Kuwejtu w celu udzielenia mu pomocy medycznej. ➖Dwóch członków załogi myśliwca F-15E Strike Eagle, który był pierwszym myśliwcem zestrzelonym przez irańską obronę powietrzną w tej trwającej miesiąc wojnie, katapultowało się w piątek po tym, jak irańskie siły zbrojne zaatakowały ich samolot. ➖Pilot myśliwca został szybko uratowany, ale oficer ds. systemów uzbrojenia nie został odnaleziony, co spowodowało rozpoczęcie pilnych poszukiwań; poszukiwań, które miały poważne konsekwencje dla Trumpa oraz wojny rozpoczętej przez Stany Zjednoczone i Izrael 28 lutego. ➖Odnalezienie zestrzelonego oficera, który bronił się jedynie pistoletem i ukrywał się za liniami wroga, było jednym z najwyższych priorytetów amerykańskich sił zbrojnych w ciągu ostatnich 48 godzin. ➖Po opuszczeniu myśliwca oficer ten ukrył się w górskiej szczelinie; początkowo jego lokalizacja była nieznana zarówno Amerykanom próbującym go uratować, jak i Irańczykom, którzy chcieli go schwytać. ➖W tej misji ratunkowej wzięły udział setki żołnierzy sił specjalnych i innego personelu wojskowego, dziesiątki myśliwców, helikopterów oraz zasoby z zakresu cyberbezpieczeństwa, przestrzeni kosmicznej i wywiadu. ➖Według wysokiego rangą przedstawiciela amerykańskich sił zbrojnych oficer ten unikał irańskich sił przez ponad 24 godziny, a w pewnym momencie wspiął się na grzbiet górski o wysokości 7000 stóp. ➖Amerykańskie myśliwce zrzucały bomby i ostrzeliwały irańskie konwoje, aby utrzymać je z dala od kryjówki oficera. ➖Kiedy amerykańscy komandosi zbliżali się do zestrzelonego oficera, otworzyli ogień, aby utrzymać siły irańskie z dala od miejsca akcji ratunkowej, ale nie doprowadziło to do zbrojnego konfliktu z nimi. ➖Drugi pilot był wyposażony w nadajnik sygnału nawigacyjnego oraz bezpieczne urządzenie komunikacyjne do koordynacji działań z siłami ratowniczymi. ➖Ograniczył jednak korzystanie z nadajnika, ponieważ siły irańskie mogłyby namierzyć jego sygnał. ➖Wysoki rangą przedstawiciel amerykańskich sił zbrojnych opisał tę operację ratunkową jako jedną z najtrudniejszych i najbardziej złożonych misji w historii amerykańskich operacji specjalnych, ze względu na trudne warunki górskie, obrażenia pilota oraz wysiłki irańczyków zmierzające do dotarcia na miejsce katastrofy. ➖W ostatnim zwrocie akcji po uratowaniu oficera ds. uzbrojenia dwa samoloty transportowe, które miały przetransportować komandosów i pilotów w bezpieczne miejsce, utknęły w odległej bazie w Iranie. ➖W trakcie tej operacji siły te utworzyły wysunięty punkt uzbrojenia i tankowania (FARP) w celu opuszczenia Iranu, podczas czego jeden z samolotów HC-130J miał awarię podwozia i został uziemiony. ➖Dowódcy postanowili wysłać trzy samoloty, aby ewakuować cały personel wojskowy i pilotów, a następnie zniszczyli dwa uszkodzone samoloty, aby nie wpadły w ręce Irańczyków. ➖Myśliwiec F-15E rozbił się w rejonie Iranu, gdzie mieszka wielu przeciwników irańskiego reżimu. Z tego powodu istniała możliwość, że pilot mógł skorzystać z pomocy i schronienia u lokalnej ludności. ➖Katastrofa przyciągnęła również uwagę irańskich sił zbrojnych, które podobno przeszukiwały teren w poszukiwaniu zbiegłego pilota. ➖Rząd irański poprosił lokalną ludność o pomoc w odnalezieniu pilota, a nawet zaoferował nagrodę za jego schwytanie. ➖CIA (Centralna Agencja Wywiadowcza) zazwyczaj odgrywa również rolę w komunikacji z obecnymi cywilami w celu udzielenia pomocy zagrożonym siłom, co jest procesem znanym jako niekonwencjonalna akcja ratunkowa. |
Inny cytat, również z irańskiej grupy na telegramie przytacza CBS News:
|
Szczegóły podane przez CBS News: 🔹Przedstawiciel władz amerykańskich oraz urzędnik Białego Domu potwierdzili stacji CBS News, że amerykańscy komandosi uratowali zaginionego członka załogi w ramach złożonej operacji, w której wzięło udział kilkudziesięciu żołnierzy sił specjalnych oraz kilka myśliwców i helikopterów. Uratowany oficer został przetransportowany do Kuwejtu w celu udzielenia mu pomocy medycznej. 🔹Według tych dwóch urzędników, podczas tej ryzykownej operacji wojskowej użyto bombardowań i ognia z broni palnej, aby utrzymać siły irańskie z dala od prawdopodobnego miejsca ukrycia zaginionego oficera. Dodali, że oficer miał do obrony jedynie broń krótką (pistolet), gdy był w pułapce. 🔹Ponadto dwa samoloty transportowe przeznaczone do przewiezienia zespołów ratowniczych nie były w stanie wystartować z odległej bazy w Iranie. Według urzędników samoloty te zostały zniszczone, aby nie wpadły w ręce wroga, a komandosi opuścili ten obszar trzema dodatkowymi samolotami wysłanymi w celu ich przetransportowania. 🔹Trzy samoloty ratownicze przeleciały z Iranu do Kuwejtu w krótkich odstępach czasu. Urzędnicy oświadczyli, że misja zakończyła się tuż przed północą, a wszystkie siły amerykańskie opuściły przestrzeń powietrzną wroga. 🔹Ponadto wysoki rangą urzędnik administracji Trumpa powiedział stacji CBS News, że Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) odegrała znaczącą rolę w tej misji ratunkowej.
🔹Zanim zidentyfikowano lokalizację zaginionego członka załogi myśliwca, CIA rozpoczęła w Iranie operację dezinformacyjną, rozpowszechniając pogłoski, że siły amerykańskie już go odnalazły i transportują go drogą lądową w celu wydostania z kraju. 🔹Urzędnik dodał, że podczas trwania operacji dezinformacyjnej agencja wykorzystała swoje możliwości wywiadowcze do namierzenia lokalizacji członka załogi w górskiej jaskini. 🔹Następnie CIA przekazała dokładną pozycję tej osoby Pentagonowi i Białemu Domowi. Prezydent USA nakazał wówczas natychmiastowe przeprowadzenie operacji ratunkowej, a CIA nadal dostarczała informacje wywiadowcze w czasie rzeczywistym. Jest to raport wroga i nie został potwierdzony. |
Należy też wziąć pod uwagę wypowiedź jednego z Irańczyków na kanale telegram. Może mieć przecież rację, ale prawdy nie poznamy (chodziło o powyższy wpis dotyczący CIA):
| Amerykańskie media podają wiele informacji i rozpowszechniają nieprawdziwe wiadomości, a stan pilota i ratowników nadal pozostaje niejasny. |
Źródełka:
- kanały telegram
- https://www.nytimes.com/2026/04/03/us/politics/us-fighter-jet-iran.html
- https://www.washingtonpost.com/national-security/2026/04/04/us-pilot-rescue-iran-f15-crash/
- https://www.washingtonpost.com/national-security/2026/04/03/f-15-crash-iran-missing/
Polski (PL)
English (United Kingdom)