Źródło zdjęcia: https://x.com/FrankenburgTech

Wojna w Ukrainie oraz konflikty na Bliskim Wschodzie brutalnie zweryfikowały współczesne pole walki. Tanie, masowo produkowane drony uderzeniowe, takie jak irańskie maszyny typu Shahed, stały się koszmarem dla tradycyjnych systemów obrony przeciwlotniczej. Wojska na całym świecie zmagają się z problemem ekonomicznym, w którym zestrzelenie drona wartego 20,000 dolarów wymaga użycia zaawansowanej rakiety kosztującej 2 miliony dolarów. Ten absurdalny rachunek wkrótce ulegnie zmianie. Polska Grupa Zbrojeniowa, we współpracy z estońską firmą technologiczną Frankenburg Technologies, ogłosiła 27 marca 2026 roku zawarcie historycznego porozumienia. W Polsce powstanie fabryka produkująca tanie, inteligentne pociski antydronowe Mark 1. Skala przedsięwzięcia jest ogromna, ponieważ zakłada produkcję nawet 10,000 takich rakiet w ciągu 365 dni.

Rozważ wsparcie mojej strony, jeśli Ci się podoba:

http://buycoffee.to/przekazwiedzy

Zmotywujesz mnie do większego wysiłku i tworzenia lepszych treści. Dziękuję!

Decyzja o zlokalizowaniu produkcji w Polsce ma ogromne znaczenie strategiczne dla całej wschodniej flanki NATO. Umowa, podpisana w Warszawie w obecności ministra obrony Estonii, to nie tylko zwykły kontrakt zbrojeniowy, ale fundament budowy europejskiego centrum bezpieczeństwa antydronowego. Marcin Idzik, członek zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, słusznie zauważył, że projekt ten da Polsce unikalną zdolność do masowego niszczenia wolno latających celów przy minimalnych kosztach. Zagrożenie jest realne. Warto przypomnieć sytuację z 9 września 2025 roku, kiedy to polskie myśliwce oraz samoloty NATO musiały interweniować w związku z falą bezzałogowców zbliżających się do naszych granic od strony Białorusi. Posiadanie taniego i skutecznego narzędzia do eliminacji takich zagrożeń stało się absolutnym priorytetem bezpieczeństwa narodowego.

Czym dokładnie jest rakieta Mark 1? Eksperci wojskowi określają ją mianem rakiety kieszonkowej, zaprojektowanej specjalnie do niszczenia lekkich dronów uderzeniowych. Pocisk ten zwalcza cele na dystansie do 2 kilometrów i na pułapie do 1,5 kilometra. Wykorzystuje silnik na paliwo stałe, co pozwala na błyskawiczny start w momencie wykrycia zagrożenia. Najciekawszym elementem jest jednak system naprowadzania. Rakieta działa w trybie odpal i zapomnij. Posiada własny czujnik optoelektroniczny, który po starcie samodzielnie śledzi cel bez konieczności dalszego sterowania przez żołnierza. To ogromne odciążenie dla operatorów na polu walki, którzy po wciśnięciu przycisku mogą natychmiast zmienić pozycję lub zająć się kolejnym zagrożeniem.

Prawdziwą innowacją w pocisku Mark 1 jest jego głowica bojowa. Waży ona zaledwie 500 gramów, ale jej siła rażenia opiera się na nietypowym materiale. Zamiast tradycyjnych metalowych odłamków, konstruktorzy zastosowali odłamki szklane. Z fizycznego punktu widzenia jest to rozwiązanie genialne w swojej prostocie. Szkło jest znacznie lżejsze i nieporównywalnie tańsze od metalu. Podczas eksplozji szklane chmury odłamków z ogromną łatwością przecinają poszycia lekkich dronów typu Shahed, doprowadzając do ich natychmiastowego zniszczenia w powietrzu. Zastosowanie powszechnie dostępnych na rynku cywilnym komponentów elektronicznych sprawiło, że koszt wyprodukowania 1 sztuki Mark 1 jest od 10 do 20 razy niższy niż w przypadku standardowych systemów krótkiego zasięgu.

Skala zaplanowanej produkcji robi gigantyczne wrażenie. Fabryka, której dokładna lokalizacja w Polsce pozostaje ze względów bezpieczeństwa tajemnicą, ma opuszczać wspomniane 10,000 pocisków rocznie. Taka liczba pozwoli obrońcom uzyskać przewagę ilościową nad atakującymi rojami dronów. Jeśli przeciwnik wyśle 100 bezzałogowców, obrońcy będą dysponować zapasem 500 tanich rakiet gotowych do ich strącenia. Przemysł zbrojeniowy Estonii wnosi do tego sojuszu najnowocześniejsze technologie, natomiast Polska dostarcza potężne zaplecze przemysłowe, hale produkcyjne oraz wykwalifikowaną kadrę zdolną do utrzymania tak potężnego tempa montażu.

Zanim polskie linie produkcyjne ruszą pełną parą, system musi sprawdzić się w najtrudniejszych z możliwych warunków. Przedstawiciele 2 firm zapowiedzieli, że już w drugim kwartale 2026 roku początkowe partie rakiet Mark 1 trafią na front w Ukrainie w celu przeprowadzenia testów bojowych. Ukraina od ponad 4 lat zmaga się z codziennymi atakami rosyjskich bezzałogowców, dlatego stanowi idealny poligon doświadczalny. Wnioski płynące z tych testów posłużą inżynierom do wprowadzenia ostatecznych poprawek przed uruchomieniem masowej produkcji. Prawdziwe warunki bojowe zweryfikują odporność elektroniki rakiety na zakłócenia oraz skuteczność szklanej głowicy.

Integracja nowych rakiet z istniejącymi systemami dowodzenia również nie będzie stanowić bariery. Inżynierowie zadbali o to, aby oprogramowanie sterujące wyrzutniami było w pełni kompatybilne z technologiami używanymi obecnie przez wojska państw sojuszu północnoatlantyckiego. Taka uniwersalność oznacza, że rakiety Mark 1 będą mogły być montowane na różnych platformach przenoszenia. Mogą to być lekkie pojazdy opancerzone, ciężarówki wojskowe, a nawet stacjonarne punkty obrony infrastruktury krytycznej, takiej jak elektrownie czy rafinerie. Mobilność całego zestawu pozwala na szybkie przerzucanie wyrzutni w miejsca, gdzie aktualnie występuje największe ryzyko ataku z powietrza. Zdolność do tworzenia mobilnych parasoli ochronnych nad ważnymi obiektami to klucz do zminimalizowania strat gospodarczych podczas ewentualnego konfliktu zbrojnego. W czasach, gdy małe bezzałogowce potrafią sparaliżować pracę ogromnych zakładów przemysłowych, posiadanie takich mobilnych jednostek obronnych jest na wagę złota.

Na tym ambicje Polski i Estonii się nie kończą. Porozumienie podpisane 27 marca 2026 roku zakłada również wspólne prace badawczo-rozwojowe nad następną generacją uzbrojenia, czyli systemem Mark 2. Nowy wariant rakiety ma posiadać znacznie większy zasięg, wynoszący od 5 do 8 kilometrów, zachowując przy tym główny atut w postaci niskiej ceny. Rozbudowa rodziny tych pocisków to jasny sygnał, że kraje wschodniej flanki NATO przestają polegać wyłącznie na drogich dostawach zza oceanu i biorą odpowiedzialność za obronę swojej przestrzeni powietrznej we własne ręce.

Projekt Mark 1 to doskonały przykład tego, jak powinien funkcjonować nowoczesny przemysł zbrojeniowy. Szybka identyfikacja problemu, nawiązanie współpracy między państwami o zbieżnych interesach, zastosowanie nieszablonowych rozwiązań technicznych i wreszcie zaplanowanie produkcji na skalę, która realnie odstraszy potencjalnego agresora. Połączenie estońskiej innowacyjności z polskim potencjałem przemysłowym tworzy nową jakość w europejskim systemie bezpieczeństwa. Produkcja 10,000 pocisków rocznie to nie tylko liczby w umowie, to gwarancja, że niebo nad naszym regionem będzie szczelnie chronione przed największym zagrożeniem współczesnego pola walki. Przemysł zbrojeniowy wkracza w zupełnie nową erę, gdzie ekonomia wojny wreszcie zaczyna działać na korzyść obrońców.

Oficjalny, precyzyjny koszt jednostkowy pocisku Mark 1 nie został podany do publicznej wiadomości przez producentów (polską grupę PGZ i estońską Frankenburg Technologies). Jednak na podstawie dostępnych szacunków medialnych i wypowiedzi przedstawicieli firm, można określić przewidywany przedział cenowy:

- Szacunki medialne: Różne źródła podają, że cena jednego pocisku ma wynosić około 50 000 USD (w przybliżeniu 200 000 PLN). Niektóre polskie źródła dążą do osiągnięcia ceny „niskopięciocyfrowej”, szacując ją na 10–30 tys. USD.

- Cel projektu: Głównym założeniem konstruktorów jest stworzenie systemu, którego użycie będzie ekonomicznie opłacalne. Pociski te mają zwalczać stosunkowo tanie drony uderzeniowe (jak Shahed-136, których koszt szacuje się na około 20 000 USD).

Porównanie kosztów:

- Pocisk Mark 1 ma być dziesięciokrotnie tańszy od tradycyjnych rakiet obrony krótkiego zasięgu, takich jak Stinger, których cena jednostkowa może sięgać 500 000 USD.

- Masowa produkcja (planowane 10 000 sztuk rocznie w Polsce) ma na celu radykalne obniżenie kosztów jednostkowych.

Pozostanie u nas jeszcze kwestia zwalczania rakiet balistycznych. To najtrudniejsze.